Telewizja przemysłowa CCTV w naszych czasach

Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że dano Ci możliwość przenie­sienia się w czasie. Przychodzisz do firmy, która zajmuje się najprze­różniejszego typu przesyłkami elektronicznymi. Wychodzi po Ciebie sam Prezes tego przedsięwzięcia. Idziecie długim korytarzem. Pre­zes zatrzymuje się przed wtopionymi w ścianę drzwiami, po czym przyciska przycisk z kodem, który po jego naciśnięciu powoduje otwarcie drzwi. Wchodzicie do obszernego pomieszczenia, obwie­szonego licznymi monitorami. Tak właśnie działa telewizja przemysłowa ale idziemy dalej. Na środku komnaty znajduje się fotel, w którym siadasz za pozwoleniem Pana i władcy tego Imperium. Mo­nitory się zapalają niebieskawym światłem. Co chwilę na którymś z nich pojawia się napis „monitoring CCTV„.

Zaczynasz być poddawany subliminatorom. Nasz dobroczyńca opuszcza pomieszczenie pozostawiając Ciebie na łasce Wiary. Za­mykasz oczy i po chwili zapadasz w letarg. Budzisz się na greckiej agorze w II wieku naszej ery. Panował wówczas cezar Marek Aure­liusz. Widzisz tłum ubranych w starożytne stroje Greków. Groma­dzą się wokół przystojnego typa, który nosi imię Aleksander z Abo-nutichus. Musiał przerastać inteligencją ówczesny tłum tumaniąc go okultyzmem. Wyginał się na wszystkie strony jak fanatycy Kybele, drażniąc prawie nagim ciałem zebranych, trzymał w jednym ręku sztylet i potrząsał długimi włosami. Wspiął się na ołtarz i wielce eks-presywnie wygłosił przemówienie ogłaszając, że wkrótce pojawi się Bóg przepowiadający przyszłość.Po czym ruszył w kierunku budowy nowej świątyni pociągając za sobą zgromadzonych. Przybywszy na miejsce wygrzebał z ziemi za­kopane tam uprzednio gęsie jajo z umieszczonym w nim małym wę­żem, którego zebrane pospólstwo mogło zobaczyć, gdyż ów Alek­sander je rozbił. Obwieścił z wielką emfazą, że jest to właśnie Bóg-Przepowiadacz. Wziął skorupy wraz z wężykiem i skrył się na kil­ka dni w swym domu. Po kilku dniach przywołał do miejsca swego zamieszkania publicyty, które mogło na własne oczy zobaczyć du­żego węża owiniętego wokół szalbierza. Wąż miał głowę, podobną do ludzkiej. Zrobił ją z lnu odpowiednio utwardzonego sam Aleksan­der. Nikogo nic nie dziwiło, gdyż w pomieszczeniu było dość ciemno, tłoczno i duszno. Sam gad był niegroźnym gatunkiem występującym w Macedonii. Nie będę opowiadał całej reszty tej bardzo pouczają­cej historii, gdyż ma ona ciąg dalszy. Wystarczy powiedzieć, że ów Aleksander zrobił na swym pomyśle ogromne pieniądze a jego Boga – Przepowiadacza przyjeżdżali oglądać pielgrzymi z całego cesar­stwa. Jak ma się tamta historia do obecnych czasów?



Comments are closed.